RENOWACJA POJAZDÓW
Kompleksowa renowacja samochodu zabytkowego

    
Etap VI - prace blacharskie przy przedniej części nadwozia

Zaplanowanie prac blacharskich przy nadwoziach mocno skorodowanych samochodów zabytkowych wymaga wiele rozwagi. Naczelna zasada, jaką należy kierować się podczas prac rekonstrukcyjnych, to tak naprawiać, aby niczego nie zepsuć. Niestety podczas prac blacharskich można niechcący narobić wiele szkód. Największym zagrożeniem jest zaburzenie symetrii nadwozia. Znane są wypadki całkowitego rozpadnięcia się mocno skorodowanego nadwozia, jeszcze podczas rozbiórki samochodu, a większe lub mniejsze zachwianie symetrii w wyniku przeprowadzonych prac blacharskich zauważycie w wielu autach zabytkowych, naprawianych w przypadkowych warsztatach.

Rekonstrukcja skorodowanego nadwozia to nie naprawa powypadkowa, gdzie odcinamy i wstawiamy elementy w nadwozie stanowiące mocną całość, którą można w miarę potrzeby naciągnąć na ramie lub rozeprzeć siłownikiem. To nie brutalne walenie młotem, ale powolna praca wymagająca skupienia, zaangażowania, benedyktyńskiej cierpliwości i zegarmistrzowskiej precyzji, a także umiejętności przewidywania tego, jakie efekty uboczne mogą przynieść podjęte działania.

Przed rozpoczęciem przygotowania samochodu do napraw blacharskich, należy postarać się ocenić, czy rozbiórka i wymontowanie niektórych elementów nie przyniesie szkody. Najniebezpieczniejsze jest wymontowanie zespołu napędowego z nadwozia mocno perforowanego korozją. Może okazać się, że nadwozie trzymało się właśnie na silniku, a po jego wyjęciu ărozeszłoÓ się na boki. Należy wówczas wykonać wstępne prace blacharskie zabezpieczające kluczowe punkty nadwozia i dopiero po takim wzmocnieniu wymontować silnik i skrzynię biegów.

Podobne zagrożenia stwarza pochopne wymontowanie drzwi. Mogą one nie pasować do naprawionego nadwozia.

Przednie błotniki, belki i nadkola należy dopasowywać do zamontowanej pokrywy silnika, a tylne błotniki, pas i nadkola - do zamontowanej pokrywy bagażnika. Nie zaskoczą was wtedy zbyt wielkie lub zbyt małe szczeliny między błotnikiem i pokrywą i nie wystąpi sytuacja, w której pokrywa nie zamyka się, ponieważ oparta jest o błotnik.

Długo zastanawialiśmy się nad wyborem warsztatu, któremu chcielibyśmy powierzyć naprawę blacharską naszego Mercedesa. Mimo mnogości firm zajmujących się naprawami blacharskimi, niewiele jest takich, które mają odpowiednie doświadczenie w pracach rekonstrukcyjnych. Większość warsztatów woli zajmować się wyłącznie naprawami powypadkowymi. My szukaliśmy rzetelnej firmy z długoletnim doświadczeniem, która specjalizowałaby się w blacharskich pracach rekonstrukcyjnych.

Nasz Mercedes
Po długich i bezskutecznych poszukiwaniach, przypomniałem sobie, że jeszcze w latach osiemdziesiątych oglądałem stare i nietypowe angielskie samochody na terenie warsztatu blacharskiego, zlokalizowanego przy ulicy Krasińskiego na warszawskim Żoliborzu. Miałem nadzieję, że jeśli firma nadal istnieje, to może tam znajdę odpowiednich fachowców.

Okazało się, że warsztat działa w dawnym miejscu, a na jego terenie, obok kilku nowych samochodów powypadkowych, znajduje się kilka zabytkowych aut w różnym stadium rekonstrukcji. Od razu poczułem, że trafiłem we właściwe miejsce. Rozmowa z właścicielem firmy - panem Pawłem Setniewskim - tylko potwierdziła moje wcześniejsze przypuszczenia. Okazało się, że od lat, obok zwykłych napraw powypadkowych, zajmuje się przywracaniem dawnej świetności zabytkowym samochodom, przeważnie angielskim i amerykańskim modelom z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych.

Postanowiliśmy powierzyć naszego Mercedesa fachowości i staranności pracowników firmy Setniewski.

Nie ufając sztywności nadwozia naszego Mercedesa, podjęliśmy decyzję o rozpoczęciu prac blacharskich przed wymontowaniem silnika i skrzyni biegów. Dość zdrowa blacha nadkola, jaka ukazała się po zdemontowaniu dość mocno skorodowanego prawego błotnika, prawie rozwiała nasze wcześniejsze obawy. Wiadomo bowiem, że zazwyczaj mocniej skorodowana jest prawa strona pojazdu poruszającego się w ruchu prawostronnym, ponieważ to właśnie w prawe nadkola i prawy próg uderzają kamienie i żwir z pobocza, a wszystko to polewane jest obficie wodą z zasolonych zimowych kałuży zlokalizowanych najczęściej przy krawężniku. Po zdjęciu lewego błotnika, który teoretycznie powinien być w lepszym stanie, a przy demontażu niemal rozpadł się na kawałki, stwierdziliśmy, że przyjęty harmonogram prac był słuszny. Rdzawy ażur lewego nadkola nie dawał należytego oparcia nadwątlonej korozją podłużnicy. Równie niepewnie wyglądała przednia belka spinająca podłużnice.
Teraz do prac przystąpili blacharze, a pierwsze efekty ich pracy zobaczymy za miesiąc.

Dziękujemy firmie Setniewski
za pomoc w przygotowaniu artykułuo

 _________________________powrót___________________________