W dążeniu do zapewnienia coraz większych osiągów i lepszych właściwości
trakcyjnych pojazdów, przy jednoczesnym poszukiwaniu środków obniżenia
zawartości związków toksycznych w spalinach, od dziesięcioleci poszukiwano
sposobów umożliwiających zwiększenie momentu/mocy silnika, uzyskiwanych z
tzw. pojemności jednostkowej.

Wskaźnik taki (w kW/dm3) określa, ile mocy silnika
można uzyskać z tzw. jednego litra pojemności skokowej. Jest on bardzo
miarodajny w ocenie tzw. stopnia wysilenia silnika, który pokazuje, jak
dużą moc uzyskuje się w odniesieniu do umownej pojemności. Oczywiste jest,
że wyższa wartość wskaźnika jest równoznaczna z większym stopniem
wysilenia, czyli uzyskiwaniem wysokich wartości mocy z jednego litra.
Czytelnicy mogą we własnym zakresie wykonać stosowne obliczenia wskaźnika,
dzieląc moc silnika pojazdu przez jego pojemność skokową (wyrażoną w dm3).
Współczesne silniki ZI samochodów osobowych
charakteryzują się wskaźnikiem o szacunkowej wartości od 30(35) kW/dm3 do
ok. 100 kW/dm3 (i więcej). Podobnie jest z silnikami ZS, które jeszcze
niedawno charakteryzowały się wskaźnikiem ok. 20(25) kW/dm3, aby dzisiaj
osiągnąć wartości 50(60) kW/dm3. Powiększanie wartości pojemnościowego
(objętościowego) wskaźnika mocy można uznać dzisiaj za współczesną
tendencję konstrukcyjną.
Jak zwiększyć?
Na wstępie omawiania zagadnień dotyczących zasilania w paliwo
wspominaliśmy o zasadach tworzenia ładunku, czyli mieszaniny paliwa z
powietrzem. Wspomnieliśmy również o pewnej oczywistej zależności
traktującej o związku ilości spalonego ładunku i efekcie tego spalania,
czyli średnim (i chwilowym) ciśnieniu indykowanym oddziałującym na denko
tłoka. Im więcej ładunku, tym większe ciśnienie oddziałujące na tłok, a
tym samym większy moment obrotowy uzyskiwany na wale silnika (w
konsekwencji - również większa moc silnika). Drugim sposobem jest
zwiększenie średnicy tłoka, a tym samym powierzchni, na którą będzie
oddziaływać ciśnienie indykowane. O ile jednak zwiększenie średnicy tłoka
prowadzi do zwiększenia wymiarów całego silnika (staje się on dłuższy) i w
związku z tym jest możliwe raczej w samochodach, które mają dosyć miejsca
na dokonanie podobnego zabiegu, o tyle zwiększenie ciśnienia indykowanego
wydaje się działaniem stosunkowo prostszym i nie wywołującym głębokich
zmian w konstrukcji silnika. Należy jednak pamiętać, że zwiększenie
ciśnienia indykowanego nie może następować bez zmian konstrukcyjnych.
Większe ciśnienie wymaga przede wszystkim wzmocnienia elementów układu
korbowo-tłokowego (również łożyskowania), a to z kolei prowadzi do
zwiększenia masy silnika i sił bezwładności powstających podczas jego
pracy.
Wniosek z takiego rozumowania, jakkolwiek uproszczony,
może być następujący: łatwiej jest wzmocnić korbowód, niż powiększyć cały
silnik, tym bardziej, że np. dla napędu przedniego ilość miejsca w komorze
silnikowej jest coraz bardziej ograniczona.
Rozwiązaniem, zwłaszcza dla samochodów mało- i
średniolitrażowych, wydaje się być jedynie zwiększenie ciśnienia
indykowanego uzyskiwanego w wyniku wzrostu ilości spalonego ładunku.
Zakładając, że silnik wytrzyma, postarajmy się
dostarczyć do komory spalania jak najwięcej ładunku - czyli tyle, ile
wejdzie. Ile ładunku zmieści się w komorze spalania? Đ o tym niżej.
Należy tu zwrócić uwagę, że celowo od początku używane
jest określenie zwiększyć ilość ładunku, a nie zwiększyć ilość paliwa.
Zwiększenie ilości paliwa, jakkolwiek najprostsze (wymagające tylko zmiany
regulacji w układzie), nie może odbywać się w sposób niezależny od ilości
(masy) dostarczanego powietrza. Zarówno benzyna, jak i olej napędowy
spalają się w powietrzu w pewnych określonych przedziałach stosunku masy
paliwa do masy powietrza, wyrażonych za pomocą tzw. współczynnika nadmiaru
powietrza.
Dla zachowania proporcji, większa ilość paliwa wymaga
większej ilości powietrza. Chcąc zwiększyć ciśnienie indykowane,
powstające w wyniku spalenia większej dawki paliwa, należy zwiększyć
również ilość dostarczonego powietrza. Jest to wstęp do złożonego procesu
modyfikacji obiegu termodynamicznego silnika, który nazywamy doładowaniem,
czyli zwiększeniem masy spalanego ładunku w stosunku do tej masy, która
jest zasysana podczas tzw. ssania swobodnego (silniki bez doładowania
nazywamy niekiedy wolnossącymi).
Zależnie od potrzeb i możliwości konstrukcyjnych,
stosowane są trzy rodzaje doładowania. Trudno o chronologiczne
przedstawienie dwóch podstawowych: doładowania typu turbo i doładowania
objętościowego (typu Rootsa). Zakładając, że idea turbiny parowej powstała
już w starożytności, pierwszeństwo należy oddać doładowaniu typu turbo,
jednak po uwzględnieniu pierwszych zastosowań w silnikach samochodowych,
można uznać, że historycznie pierwsze było doładowanie typu
objętościowego.
Turbo
Doładowanie typu turbo nazywane jest doładowaniem za pomocą energii
gazów spalinowych. Czynnikiem napędzającym są otrzymywane w wyniku pracy
silnika spaliny, których strumień kierowany jest do podzespołu
turbosprężarki (rys. 1). W turbosprężarce, koło turbiny i koło sprężarki
osadzone są na wspólnym wale łożyskowanym za pomocą specjalnych łożysk w
obudowie. Ilość gazów przepływających przez turbosprężarkę jest zależna od
prędkości obrotowej silnika: większa prędkość, to więcej gazów w jednostce
czasu, a więc większa jest ich energia. Powoduje ona wzrost prędkości
obrotowej turbiny, która spręża większą ilość świeżego powietrza
doładowywanego do cylindra. W ten sposób, w pewnym zakresie pracy bez
żadnych dodatkowych urządzeń regulacyjnych, silnik samodzielnie dopasowuje
ilość potrzebnego mu powietrza. Przy oddawaniu pełnej mocy wał
turbosprężarki obraca się z prędkością obrotową ok. 100 tys. obr/min, a
temperatura koła turbiny osiąga wartość 500-600ˇ (i więcej).
Rys. 2 pokazuje budowę turbosprężarki stosowanej w
dużym silniku ZS samochodu użytkowego. Wysoka temperatura, do której
rozgrzewa się koło łopatkowe turbiny, w połączeniu z dużą wartością
prędkości obrotowej, sprawia, że turbosprężarka jest jednym z bardziej
obciążonych cieplnie i mechanicznie podzespołów samochodu. Wynikają stąd
szczególne zalecenia producentów odnoszące się do zapewnienia turbinie
odpowiednich warunków pracy, zwłaszcza zaraz po uruchomieniu silnika,
kiedy olej nie osiągnął przewidzianej temperatury pracy. Brak właściwego
smarowania może okazać się katastrofalny w skutkach i grozić poważnym
uszkodzeniem łożyskowania wału, a w następstwie również całej
turbosprężarki i silnika. Podobnie należy traktować zalecenie
pozostawienia silnika na tzw. wolnych obrotach, zaraz po zakończeniu jazdy
(zwłaszcza dynamicznej). Zalecane kilkanaście sekund (im dłużej, tym
lepiej) pozwala turbosprężarce osiągnąć niższą i wyrównaną temperaturę
elementów, jak również równomiernie doprowadzić do nich olej (zachować
prawidłową grubość powłoki smarowniczej - filmu olejowego, co również
sprzyja szybszemu ochłodzeniu elementów).
Rys. 3 i 4 przedstawiają wygląd łopatek wirnika
sprężarki i turbiny prawidłowo użytkowanej turbosprężarki, natomiast rys.
5 - wygląd łopatek turbiny, w której na skutek nadmiernego wzrostu
temperatury doszło do uszkodzenia skrajnych części łopatki, w wyniku czego
zaczęła ona trzeć o obudowę, powodując pogłębienie się uszkodzenia.
Jak wspomniano, w pewnym zakresie parametrów swojej
pracy silnik sam reguluje ilość dostarczanego powietrza. Zakres ten jest
jednak stosunkowo wąski. Dla niskich wartości prędkości obrotowej energia
gazów wylotowych jest również niewielka i doładowanie (wyrażone np.
wartością nadciśnienia w kolektorze ssącym) też minimalne. Praca silnika w
tym zakresie jest nieefektywna: tłumienie wylotu spalin utrudnia
napływanie świeżego ładunku bez widocznego efektu kompensacyjnego w
postaci doładowania. Dla poprawienia tak niekorzystnej sytuacji, w
układzie dolotowym i/lub wylotowym (wydechowym) wprowadza się zawory,
które sprawiają, że dla ustalonego zakresu prędkości obrotowej przepływ
gazów jest swobodny z całkowitym (lub częściowym) pominięciem
turbosprężarki. Dopiero po przekroczeniu przyjętej konstrukcyjnie
wartości, rozpoczyna się pełny przepływ spalin, a tym samym zwiększenie
ilości powietrza doładowywanego. Włączenie się takich zaworów powoduje
często wyczuwalny efekt zwiększenia mocy silnika, objawiający się np.
chwilowym wzrostem przyspieszenia samochodu. Dobór parametrów
określających chwilę włączenia turbosprężarki jest zagadnieniem wyjątkowo
złożonym. Konieczne jest bowiem uwzględnienie wielu sprzecznych wymagań:
wirnik turbosprężarki powinien się obracać dla zapewnienia równomiernego
smarowania i wytworzenia w łożyskach tzw. klina smarnego (mała wartość
prędkości obrotowej może nie sprzyjać osiągnięciu takich warunków
smarowania). Całkowite pominięcie turbosprężarki w zakresie niskich
prędkości obrotowych i włączanie jej dopiero po przekroczeniu pewnej
ustalonej wartości parametru sterującego (prędkości obrotowej, ciśnienia
gazów wylotowych) może powodować efekt gwałtownego przeciążenia elementów
mechanicznych, prowadząc do ich przyspieszonego zużycia.
Charakterystyka turbodoładowania sprawia, że układ taki
pracuje w swoistej pętli sprzężenia zwrotnego: więcej spalin - większe
doładowanie, większe doładowanie - więcej spalin itd. Taki postępujący
przyrost staje się jednak niepotrzebny i niebezpieczny - grozi bowiem
rozbieganiem się silnika i ăprzekręceniemÓ sprężarki.
Uwzględnienie takiego zjawiska prowadzi do zastosowania
dodatkowego obwodu - kanału przepływu spalin, który jest otwierany po
przekroczeniu ustalonej konstrukcyjnie wartości ciśnienia w obudowie
sprężarki. Przepływ ten jest sterowany za pomocą przepustnicy, która
umożliwia przepływ spalin przewodem bocznikowym z pominięciem turbiny.
Powoduje to zmniejszenie prędkości obrotowej sprężarki. Schemat budowy
takiego układu pokazuje rys. 6.
Na rys. 7 pokazano przykładowy wygląd dwóch rodzajów
turbosprężarek: z lewej bez przepustnicy spalin i z prawej z przepustnicą
spalin.
Doładowanie - trochę trudniej
Z wcześniejszych zależności wynika, że tzw. granice zapalności benzyny
w powietrzu, wyrażone współczynnikiem nadmiaru powietrza l, zawierają się
w granicach (teoretycznych) 0,35(0,38)-1,3(1,35). Tak określone granice
spalania odnoszą się do spalenia czystego ładunku, który nie jest
zanieczyszczony produktami spalania (gazami spalinowymi), pozostającymi w
cylindrze po zakończeniu poprzedniego cyklu. Wynika stąd ważna potrzeba
usunięcia z cylindra możliwie największej ilości gazów spalinowych
pozostających w jego objętości. Dla niektórych silników stosuje się w
związku z tym urządzenia zapewniające przepłukanie cylindra. Zabieg ten
wykonuje się pomiędzy suwem wydechu i ssania. Polega on na przedmuchaniu
objętości cylindra (tłok znajduje się w górnym martwym położeniu) dawką
czystego powietrza, które usuwa resztki spalin. Do tak oczyszczonej
objętości zasysany jest świeży ładunek. Niestety, takie rozwiązanie,
pomimo niewątpliwej zalety (czysta przestrzeń nadtłokowa), ma również wadę
- wymaga czasu na przepłukanie i dodatkowego urządzenia. O ile wyposażenie
silnika w dodatkowy wentylator może nie stanowić problemu, o tyle
wspomnianego czasu - brakuje i w związku z tym zabieg taki przeprowadzany
jest tylko dla silników wolnoobrotowych.
Przepłukanie cylindra jest pewną formą doładowania,
zwiększa bowiem rzeczywistą ilość świeżego ładunku zasysaną do cylindra.
Dla silników wolnossących ilość świeżego ładunku w
komorze spalania jest w większości mniejsza od tej, która mogłaby się w
niej zmieścić. Jest to efekt działania wszelkich oporów przepływu
powietrza (ładunku) przez układ dolotowy. Stosunek masy ładunku, który
został zassany do cylindra mrzeczywista do masy ładunku mteoretyczna,
która mogłaby znaleźć się w jego wnętrzu, z uwzględnieniem jego wymiarów
geometrycznych, nosi nazwę współczynnika napełnienia cylindra hv. Wartość
współczynnika nie jest stała i dla danego rozwiązania konstrukcyjnego
zależy głównie od prędkości obrotowej silnika (rys. 8). Szczegółowa
interpretacja przebiegu - w kolejnym numerze Auto Moto Serwisu.