|
EKSPERT RADZI |
||||
|
I gdy teraz patrzę na te warsztaty, które mają takie
same narzędzia jak ja 14 lat temu, używają produktów gorszych jakościowo,
robią byle czym, byle jak i żądają za to dużych pieniędzy - to zastanawiam
się, co się teraz dzieje. W jakim kierunku idziemy z branżą lakierniczą?
Wszyscy mówią, że idziemy na przód, a ja uważam, że się cofamy. Dlatego,
że za pomocą starych narzędzi i tanich produktów nie da się naprawić
nowoczesnych samochodów. W lepiej wyposażonych warsztatach, same
nowoczesne narzędzia i najlepsze nawet produkty też nie wystarczą. Brakuje jednak szkół z nowoczesnymi programami, nowych
podręczników dla branży blacharsko-lakierniczej i chęci do nauki wśród
młodych ludzi. To są przyczyny obecnego stanu warsztatów
blacharsko-lakierniczych. Taki młody człowiek myśli, że jak ăliźnieÓ
trochę naprawy i pracuje w ASO, to już wszystko wie. Z kolei właściciele
warsztatów tak zapędzili się w redukcji kosztów, że zwalniają dobrych
fachowców i zastępują ich nie douczonymi i nie mającymi doświadczenia
młodymi pracownikami, często bezrobotnymi, bo są tańsi. Przykłady? Proszę
bardzo. Przy odbiorze Opla Vectry z warsztatu blacharsko-lakierniczego po
wymianie tylnego zderzaka, wymianie listwy na pokrywie bagażnika i
lakierowaniu pokrywy na wąskim pasku, popełniono wszystkie możliwe błędy:
Czy można było jeszcze coś zepsuć? Pewnie tak. Takich
podobnych przykładów mogę podać dziesiątki.
Dlatego właśnie postanowiłem powrócić z moimi poradami na łamy Auto Moto Serwisu. Może zmobilizuję młodych ludzi do przeczytania krótkiego, ale przydatnego tekstu? W jednym z zakładów widziałem kiedyś moje porady wywieszone w jadalni. Z jednej strony było blisko z warsztatu, z drugiej - podczas śniadania można było coś skonsultować z kolegami. I może te porady sprawią także, że krąg czytelników poszerzy się o blacharzy i lakierników. Dobry fachowiec jest potrzebny i cena jego pracy też musi być wysoka, bo zdobywanie wiedzy i doświadczenia kosztuje. Coraz mniej klientów interesuje się tanią naprawą, chcą mieć zrobione dobrze i w przystępnej cenie. Jest jeszcze jedna rzecz, która nie daje mi spokoju, a może nie tylko mnie. To wydajność pracy. Mówi się o niej bardzo dużo. Niemcy podkreślają, że wydajność u nas jest bardzo niska, choć pracujemy nieraz po 10-12 godzin dziennie. Jak więc jest z tą wydajnością? Jeden z moich byłych szefów zwalniał ludzi i całą ich robotę rozdzielał na innych. Twierdził, że jak zwiększymy wydajność, to damy radę zrobić wszystko. Zapytany, jak zwiększyć wydajność, odpowiadał, że trzeba dwa razy szybciej wykonywać te same ruchy. Niby miał rację. Niestety bardzo wielu jemu podobnych też tak uważa. Wydajność nie oznacza szybszego wykonywania czynności, tylko wykonywanie właściwych czynności we właściwym czasie. Bez zbędnych ruchów i niepotrzebnych konsultacji, szukania narzędzi itp. Przez wydajność mierzoną szybkością można tylko narobić
dwa razy więcej i dwa razy szybciej braków. Wydajności nie da się podnieść
bez wiedzy, szkoleń i ćwiczeń. Słowo konserwacja w motoryzacji powinno być rozumiane jako konserwacja fabrycznego zabezpieczenia antykorozyjnego karoserii: powłoki lakierowej, zabezpieczenia podwozia i profili zamkniętych. Z tych trzech konserwacji najważniejsza jest konserwacja profili zamkniętych. Samochód koroduje bowiem od wewnątrz na zewnątrz, a nie odwrotnie. Gdy zobaczymy na powierzchni lakierowanej lub na podwoziu ogniska korozji, od razu je usuwamy. Te, których nie można usunąć, informują o perforacji blachy i świadczą o braku konserwacji profili zamkniętych. Na ewentualną naprawę już jest za późno. Dlaczego temat konserwacji odżył teraz? Otóż, coraz częściej otrzymuję pytania, gdzie można zakonserwować samochód. Pytania te nasilają się w okresie jesiennym. Zatem w dalszym ciągu wśród właścicieli samochodów panuje przekonanie, że samochód przed zimą należy zakonserwować. Zgoda, ale nie można tego robić na jesieni lub na początku zimy. Jest to okres podwyższonej wilgotności powietrza, także tego w profilach zamkniętych. Podwozie po umyciu można szybko osuszyć, np. sprężonym powietrzem, ale lepiej jest umyć je gorącą wodą i dodatkowo przedmuchać powietrzem. A co w profilach zamkniętych? Tam, nawet po odstaniu samochodu w suchym i względnie ciepłym warsztacie, przez kilka dni będzie utrzymywała się wilgoć. Jeżeli na taką mokrą powierzchnię naniesiemy cienki film preparatu woskowego, to spłynie on razem z wodą. A co z wilgocią zamarzniętą? Wszystkim się przecież spieszy i nie można samochodu zostawić w warsztacie na kilka dni, żeby odmarzł i wysechł. Dlatego najlepszym okresem na konserwowanie zabezpieczenia antykorozyjnego profili zamkniętych jest późna wiosna i cały okres lata. Wtedy mamy powierzchnie suche, ewentualną wilgoć z mikroszczelin wyprze wosk, który także w wysokich temperaturach szybciej wysycha i zastyga. Z punktu widzenia producenta samochodu konserwacja nie jest potrzebna, ani konieczna. Jest ona za to ważna z punktu widzenia właściciela i użytkownika. Aczkolwiek nie jest ona tak ważna dla pierwszego właściciela samochodu. Niektórzy eksploatują pojazd przez 2-3 lata i kupują nowy. Jest to za krótki okres, aby nastąpiła perforacja blachy. Poza tym, takie nowe samochody są w tym okresie serwisowane w autoryzowanych warsztatach, gdzie sprawdza się nadwozie także i pod tym względem. Później samochód idzie do drugiego czy kolejnych właścicieli. Oni nie wykonują już przeglądów serwisowych i tracą przez to gwarancję na nadwozie (czytaj: na perforację blach nadwozia). Kiedy dokonuje się zakupu samochodu używanego, to chce się mieć też samochód ładny. I wtedy już dużą rolę odgrywa konserwacja. Samochód wykonany jest z blach stalowych lub aluminiowych, które zaczynają korodować już następnego dnia po opuszczeniu fabryki, nawet samochody najlepszych marek. Nie ma idealnego zabezpieczenia antykorozyjnego, dlatego musi ono być konserwowane. Procesu korozji oczywiście nie da się zatrzymać, ale można go znacznie spowolnić. I nie chodzi tu o to, żeby samochód jeździł 15, czy 20 lat, ale o to, aby przez co najmniej 10 lat eksploatacji wyglądał cały czas tak samo, bez zewnętrznych oznak rdzy. O tym jak ważna jest konserwacja, zwłaszcza profili
zamkniętych, może przekonać sceptyków raport, jaki ukazał się w specjalnym
dodatku do czasopisma Auto Bild nr 3/2000. Badania, jakie zostały
przeprowadzone przez to czasopismo, utrwaliły we mnie przekonanie o niskim
poziomie wiedzy technicznej i ignorancji w warsztatach. Z badań tych
wynika, że: Bez względu na stan powłoki antykorozyjnej w profilach
zamkniętych stosuje się woskowe środki konserwujące, które mogą być także
używane do zabezpieczenia antykorozyjnego po naprawie
blacharsko-lakierniczej. Od mas do profili zamkniętych wymaga się, aby
miały następujące właściwości: Do prawidłowego zabezpieczenia przed korozją wystarczy
cienka warstwa masy do konserwacji i zabezpieczania profili zamkniętych. Jednak sama masa to nie wszystko. Do prawidłowego nałożenia masy w profile zamknięte, czyli jej rozpylenia, potrzebny jest pistolet ciśnieniowy, o ciśnieniu roboczym powyżej 6 bar. Do wprowadzenia masy konieczne są dwie sondy: długa, za pomocą której można masę woskową wprowadzić w najdalsze, trudno dostępne miejsca, i krótka, za pomocą której natryskujemy masę woskową na powierzchnie i łatwo dostępne profile zamknięte. Najlepsze efekty otrzymujemy, jeżeli sonda długa zakończona jest końcówką rozpylającą, z której masa wpływa w postaci dwóch stożków, jednego do przodu, a drugiego do tyłu. Na rysunkach zostały pokazane miejsca nadwozia samochodu, w które powinno się wprowadzić preparat konserwujący. Do konserwacji fabrycznego zabezpieczenia
antykorozyjnego należy stosować materiały o wysokiej jakości i narzędzia
dostosowane do tych materiałów. Jest to możliwe, ponieważ poważne firmy
oferują nie tylko same produkty, ale także narzędzia i technologię do ich
nakładania. Nakładając masę o wysokiej jakości przy użyciu podręcznego
narzędzia, nie wykorzystamy wszystkich jej właściwości. I odwrotnie, nie
uzyskamy zamierzonego efektu końcowego, stosując profesjonalne narzędzia
do mas o niskiej jakości. i szkoleń w zakresie napraw blacharsko-lakierniczych. |