Silnik "na powietrze"  


Z praktyki warsztatowej jest naszą stałą rubryką, do redagowania której zapraszamy naszych Czytelników. Oczekujemy na Wasze listy, faksy lub telefony z opisem interesujących przypadków usuwania awarii samochodu, z jakimi spotkaliście się w swojej praktyce warsztatowej. Z Waszych doświadczeń będą mogli skorzystać inni. Każdą wydrukowaną relację wynagrodzimy książką o tematyce motoryzacyjnej.

Przypadek ten jest o tyle ciekawy, że przy diagnostyce usterki obecnych było aż trzech doświadczonych diagnostów, zaś każdy nie mógł uwierzyć w to, co widzi, wszyscy razem popełnili wiele ărutyniarskichÓ błędów i tym samym lokalizacja uszkodzenia zajęła sporo czasu. 
Samochód Volvo 360 z roku 1986 z silnikiem B200E (wtrysk wielopunktowy jednoczesny Bosch LE2-Jetronic, bez sondy lambda - w zasadzie zabytek) został przyholowany do warsztatu, gdyż silnik zgasł nagle podczas jazdy i właściciel przez wiele dni nie był w stanie go uruchomić. 
Standardowo sprawdzono najpierw obecność iskry, wyprzedzenie zapłonu, przebiegi oscyloskopowe układu zapłonowego oraz działanie pompy paliwa, spinając na krótko stosowne styki w złączu przekaźnika wielofunkcyjnego układu wtrysku. Pompa najwyraźniej pracowała, zapłon wydawał się być w normie, silnik za nic nie chciał podjąć pracy. Dla pewności wykręcono świece (były wyraźnie ăzalaneÓ), sprawdzono ciśnienie sprężania (okazało się w normie) i rozrząd (na wszelki wypadek). Wobec problemów z dozowaniem paliwa sprawdzono przyrządem podobnym do woltomierza z czułym bargrafem zasilanie i obecność sygnałów sterowania wtryskiwaczami oraz wykluczono zwarcie przewodów sterujących do masy i usterki typu zwarcie tranzystora sterującego w komputerze. Sterowanie wtryskiem działało, natomiast silnik zupełnie nie. Oczywiste było, że dawka wtrysku jest nienormalna. Sprawdzono więc drożność przewodu powrotnego z regulatora ciśnienia i ciśnienie w magistrali wtrysku - wszystko w najlepszym porządku. Ponownie podjęto próbę uruchomienia silnika z wypiętą pompą paliwa (aby ăprzedmuchaćÓ układ ssący) Đ ku zdziwieniu obecnych silnik ăzaskoczyłÓ i nie miał tendencji do zatrzymania się. Pracował dymiąc niemiłosiernie, nie wchodził na obroty, przy gwałtownym dodaniu gazu gasł. Sprawdzono więc stan oleju. Poziom był lekko za wysoki, wydawało się, że jest ărzadkiÓ i w sposób oczywisty śmierdział benzyną Đ co oznacza bezspornie, że do miski olejowej dostała się spora jej ilość (niektóre silniki w tych warunkach potrafią ătrochęÓ pracować na ăodmieÓ). Zdemontowano listwę wtryskiwaczy, by sprawdzić, czy któryś z nich ănie lejeÓ. Przy próbie rozruchu wszystkie wtryskiwacze pracowały normalnie: równomiernie i w sposób przerywany dozowały dobrze rozpylone paliwo. Sprawdzono czujniki, masy, zasilania i sygnały wejściowe na stykach komputera, wszystko było w najlepszym porządku. Olej wymieniono i ponownie podjęto próbę rozruchu z wypiętą pompą. Silnik ăzaskoczyłÓ od razu i pracował w miarę normalnie, dymiąc znacznie mniej, ăwkręcał się na obrotyÓ zupełnie przyzwoicie i nie miał najmniejszej ochoty samoistnie zatrzymać się. Olej dalej wyraźnie śmierdział benzyną, więc wymieniono go ponownie. Silnik uruchomiony znowu pracował, nadal z wypiętą pompą paliwa. Na pracującym silniku odkręcono przewód paliwa pomiędzy filtrem a listwą wtrysków, dla pewności Đ zero ciśnienia, pompa nie pracuje, silnik chodzi na powietrze... Przykręcono więc przewód z powrotem. Mało tego, podjęto próbę przejazdu na odcinku ok. 500 m; silnik nie miał mocy, auto źle przyspieszało Đ ale jechało. Gdy pompa nie pracuje?!! 
W tym momencie wszyscy przestali używać języka przedszkolanek, co było punktem wyjścia dla zlokalizowania usterki. Zmierzono napięcie w instalacji przy pracującym silniku - wynosiło 16,0-17,5 V. Teraz już było łatwo. Przy zdjęciu wtyczki z jakiegoś wtryskiwacza (pompa odłączona) silnik pracował wyraźnie gorzej, przy dwóch zdjętych wtyczkach ledwie zipał, przy zdjęciu trzeciej wtyczki - kończył pracę. Stało się oczywiste, że ze sterownikiem coś jest nie w porządku, a przyczyną jest uszkodzenie regulatora napięcia w alternatorze. Wypięto więc alternator zupełnie (elektrycznie, przez odłączenie wszelkich przewodów), żeby nie dawał napięcia i nie wzbudził się. Niestety, po uruchomieniu silnika zmieniło się tylko to, że po ok. 30 s zaczął wydobywać się gęsty dym o wyraźnej woni palonej izolacji, co wywołało panikę wśród obsługujących. Jakoś w ferworze pracy, już nikt nie pomyślał, że usterka typu ăzwarcieÓ regulatora napięcia, przy wypięciu obciążenia, gwarantuje jego usmażenie po uruchomieniu silnika, trudno. Wiecie już Państwo, co się stało? Pozostało podłączyć cokolwiek, by zmierzyć czas wtrysku, z braku innych podłączyliśmy oscyloskop. Jaki był? No, jak to jaki. STAŁY!! (20 ms). Przyczyną cudownego silnika ăna powietrzeÓ było specyficzne uszkodzenie sterownika wtrysku, powstałe wskutek awarii niepozornego regulatora napięcia w alternatorze, co udało się ustalić po przeszło ośmiu godzinach wysiłków. Bardzo podobnie zachowywał się kiedyś silnik samochodu BMW z wtryskiem tego samego typu (Bosch L2E-Jetronic). Czas wtrysku wahał się między 14 a 18 ms, przy czym sterownik otwierał wtryskiwacze non-stop przy odłączeniu czujnika temperatury. Różnica tkwiła w przyczynie usterki tu wadliwą okazała się uszkodzona opornica dekadowa przepływomierza powietrza Đ sterownik otrzymywał stale informację o pełnym otwarciu klapy przepływomierza. 
Dla wyjaśnienia: przewód paliwa między filtrem a magistralą w przypadku samochodu Volvo ma ok. 50 cm długości. 
Pozostaje jednak dosyć istotne pytanie praktyczne. Czy silnik ze standardowym, wielopunktowym wtryskiem benzyny (wtryskiwacze sterowane elektrycznie) może pracować prawie przyzwoicie, gdy nie pracuje pompa paliwa? Pewnie, że może. Co więcej, bardzo podobnie będą zachowywać się inne silniki, jeżeli czas wtrysku będzie znacząco zbyt długi. Jakim cudem? Pozostawiam do dyskusji w podgrupach. Dociekliwym proponuję rozważyć także, czy jest to możliwe dla systemów z jednym wtryskiwaczem (monowtrysków). I rada praktyczna: w przypadku ăzalewaniaÓ silnika zawsze warto zwyczajnie wyjąć bezpiecznik pompy i sprawdzić, czy silnik uruchomi się, oczywiście tylko tam, gdzie ma to sens.

Opisany przypadek przysłał
Krzysztof Sereda, 
AutoElektronika, Kowary
 

 CHCESZ PODZIELIĆ SIĘ Z NAMI SWIMI DOŚWIADCZENIAMI WARSZTATOWYMI?

NAPISZ DO NAS!!!

TUTAJ WPISZ SWOJE DANE ABYŚMY MOGLI SIĘ Z TOBĄ SKONTAKTOWAĆ

IMIĘ I NAZWISKO *
TELEFON *
E-mail
* te pola muszą być wypełnione